Matka Polka Wielofunkcyjna

Każda matka ma autopilota nastawionego na funkcjonowanie w wielu rolach. Ja Cię dzisiaj namówię, żebyś tego autopilota zamieniła na sterowanie ręczne i sama zdecydowała, na czym się skupisz.

matka polka wielofunkcyjna

Jestem mamą. Jestem żoną. Jestem przedsiębiorcą.

Jestem kobietą, która ma swoje potrzeby osobiste.

Mam dom, o który muszę zadbać.

Mam psa.

To ja – Matka Polka Wielofunkcyjna

Codziennie świat stawia przede mną nowe wyzwania, choć wydaje się, że wszystko już było.

Córka – do przedszkola. Syn – w zależności od dnia, do babci lub ze mną na rehabilitację. Praca – przy komputerze głównie. Obiad? Czasem jest z dnia poprzedniego, czasem jest coś nowego, zawsze jest na szybko.

Pies nie zawsze ma jedzenie w misce, bo mi się czasem zapomni (ale on umie o siebie zadbać, podkrada żarcie kundelkowi teściowej 😉 )

Bardzo daleko mi do ideału. A Ty jak blisko tego pomnika wielofunkcyjności stoisz?

Kobieto, wyluzuj trochę

Dlaczego większość z nas biega z wywieszonym językiem i kombinuje, jak by tu absolutnie WSZYSTKO pogodzić? I najlepiej – zrobić wszystko samodzielnie, bo przecież nikt inny nie jest w tym tak dobry, jak my?

Najczęściej ten kierat narzucamy sobie same – obserwując inne kobiety, które też stają na wyżynach swoich możliwości i robią milion rzeczy, czasem wszystkie jednocześnie. Albo otoczenie nam sugeruje, że tak trzeba, tak wypada, tak musimy.

Przecież fakt, że pracujesz 10 h dziennie, nie usprawiedliwia nieumytej podłogi. Skoro posiadasz dzieci, to one są na pierwszym miejscu – na szarym końcu gdzieś pojawiają się Twoje potrzeby.

Jeśli już nawet położysz się na chwilę na kanapie, nagle przypomina Ci się coś-absolutnie-priorytetowego i pędzisz, by już coś z tym zrobić.

 

Jesteś wspaniała. Nawet, gdy Ci “nie wychodzi”

Ostatnio moja znajoma stwierdziła, że jest chyba źle zorganizowana. Pracuje, przygotowuje dodatkowy projekt, który wymaga od niej poświęcenia dodatkowego czasu. Ma małe dziecko, przy którym pomaga jej mama, ale wszystko wiąże się ze sporą logistyką. Poza tym sama dba o dom, bo mąż bardzo dużo pracuje.

Gotuje i prasuje. Na szczęście nie zapomina o sobie, znalazła czas na regularne uprawianie sportu.

I dlaczego twierdzi, że jest źle zorganizowana? Bo musiałaby jeszcze wydłużyć dobę o dodatkowe 8 h, żeby zarabiać przyzwoite pieniądze.

 

A gdyby tak…

… skupić się wyłącznie na tym, na czym TOBIE zależy? Określić precyzyjnie najważniejsze priorytety, ale tak, by nie utonąć w morzu spraw wiecznie nie załatwionych? Co dla Ciebie jest absolutnie najważniejsze? Czy naprawdę komuś stanie się krzywda, jak mieszkanie nie będzie regularnie wypucowane?

Dla mnie, oprócz mojej rodziny, najważniejsza jest praca. Ale nie praca sama w sobie, dla samej pracy – potrzebuję konkretnych wyników finansowych, żeby żyć tak, jak chcę. Ale chcę też tak zorganizować sobie życie zawodowe, żeby mieć czas na realizację moich planów, na wyjazd na wakacje kilka razy w roku.

Szkoda mi energii na bieganie codziennie ze ścierką, “robieniu innym dobrze”, żeby byli ze mnie zadowoleni. Czasem miewam jeszcze poczucie winy, że idealna nie jestem. Wiem jednak, że nigdy taka nie będę, więc po co tracić czas na analizowanie moich niedoskonałości?

 

Matko Polko Wielofunkcyjna! Wypisz, proszę, TRZY CELE (tak 3! i ani jednego więcej!), na których skupisz się w 100%, które są dla Ciebie najważniejsze i kluczowe w drodze do szczęścia.

Do Twojego szczęścia – nie zadowolenia całego otoczenia.

I pomyśl, co zrobisz już dziś, aby choć trochę przybliżyć się do ich realizacji.

 

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, udostępnij go, aby także inne mamy mogły się zainspirować 🙂

 

  • Katarzyna Pietron

    Jestem bezdzietną, która obawia się macierzyństwa właśnie z powodu przemęczenia i tej całej wielofunkcyjności. Zastanawiam się, jak można to pogodzić tak, żeby samej nie zwariować – pomoc partnera/rodziców/teściów jest nieodzowna, prawda? Nie każda matka ma taki komfort.

    • Katarzyna, jak widzisz, odpowiadam dopiero teraz, ponieważ wcześniej nawet nie miałam czasu tu zajrzeć (inne projekty na tapecie) 😉 Zgodzę się z Tobą odnośnie przemęczenia, ale właśnie ono pojawia się najczęściej wtedy, gdy bardzo chcę zrobić jak najwięcej jednego dnia, przeładowuję swój kalendarz i na siłę wciskam jak najwięcej zadań do zrobienia. A tu dużo się nie zrobi, chyba że się dzieci totalnie oleje 😉