Modlitwa do Taty

dzień ojca

Tato, dziś Dzień Ojca.

Pierwszy taki dzień, odkąd Cię nie ma. I zamiast częstować się kawałkiem pysznego ciasta i kieliszkiem wina, przychodzę na cmentarz, gapię się na stalowe litery twojego imienia i nie wiem, co ci powiedzieć.

Pamiętasz? Gdy byłam dzieckiem, na lekcji religii pani katechetka podpowiedziała nam, że w dobrej modlitwie należy zawrzeć podziękowania, przeprosiny i prośby. Nie wiem, czy to działa. Nie wiem, czy tak powinno być, czy mnie słyszysz.

Dziękuję ci, Tato, za te wspólne 32 lata. Dobrze było cię poznać, nauczyć się twojej wizji świata, zmierzyć z twoimi oczekiwaniami. W pamięci, jak skarby, przechowam najlepsze chwile: wakacje w Ustce, ciepło twych kolan, bajki nagrywane specjalnie dla mnie na kasety wideo.

Dziękuję, że zawsze we mnie wierzyłeś, choć mi często tej wiary brakowało. Dziękuję za spełnianie moich marzeń, mimo że wszyscy naokoło znali mój słomiany zapał. Dziękuję ci za to, kim jestem i kim się nie stałam, i choć nie lubię siebie za bardzo, ty zawsze byłeś ze mnie dumny.

Przepraszam.

Przepraszam, że ostatnio było mnie za mało. Mam o to do siebie największe pretensje. Przepraszam, że nie zawsze miałam chęć, by z tobą rozmawiać, że drażniły mnie twoje przyzwyczajenia i nawyki. Chciałabym znowu się na ciebie powkurzać, byle mieć cię blisko i widzieć, jak tulisz mojego syna. Wybacz mi moje lenistwo, obrażanie się o byle głupstwo, czepialstwo i małostkowość.

O co mam cię prosić, Tato? Nie wiem.

Jeśli możesz, trzymaj mnie w ryzach, bym nie narobiła głupot i była mądrym człowiekiem. Wesprzyj mnie swoim ramieniem, gdy będę upadać, a że upadki moje są dość częste, musisz sobie wyrobić dobre bicepsy na jakiejś niebiańskiej siłowni. Trzymaj kciuki, żeby te moje dzieci nie były takie koślawe, jakie są, i wyrosły na szczęśliwych ludzi. Daj mi trochę twojej umiejętności organizacji, punktualności, poukładania, żeby jakoś funkcjonować w tym zabieganym świecie i nie wychować kolejnego pokolenia chaotycznych i zagubionych…

A że słowa Anny Marii Jopek idealnie komponują się z moimi przemyśleniami, zacytuję ci coś:

Spróbuj mówić “kocham” każdym z twoich słów. Nie bój się zdziwienia, a świat cię zachwyci znów. Spiesz się z czułością, ktoś czeka na nią wciąż. Wiele czasu do stracenia nie ma tu…
Spróbuj mówić szeptem, gdy wokoło zgiełk. Prawda się nie zmienia, dobroć nie zużywa się. Spróbuj zapomnieć, że wszystko ma swój kres, bo twój żal jest bez znaczenia, chyba wiesz…
Tato, powtarzam Twoje słowa. To moje drogowskazy. Próbuję nimi żyć.
Tato… ja jednak jestem słaba i nie wiem, czy wybaczysz mi, że taką, jakiej mnie uczyłeś nie umiem być. Nie mogę być.
Spróbuj mnie zrozumieć, gdy mam pytań sto. Twoje proste ścieżki dla mnie często kręte są. I w chwilach zwątpienia, nim znajdę drogę swą, będę błądzić zanim wrócę do Twych rąk…

Kocham cię, Tato.

Twoja córka.

  • Asiu … niesamowity wpis, który poruszył we mnie poukładane wydawało mi się już emocje…. Mojego taty nie ma już 12 lat. A może to też przez wzgląd na obecną moją sytuację, te słowa trafiły do mnie tak intensywnie.

  • Monika Kowalczyk

    Dziękuję, bo to jakby o mnie, z tą różnicą, że mój tata jeszcze tu jest. Postaram się być lepsza i tracić jak najmniej chwil. Sie zryczalam, czas spać.