Odgrzewane kotlety?

przerwa w pisaniu bloga

Stęskniłam się.

Nie było mnie już długo, za długo. Straciłam zapał, motywację i chęci, żeby z doby, która ma tylko 24 godziny, wygryźć jeszcze czas na to miejsce.

Tak, mam coś takiego w naturze, że w niewyjaśnionych okolicznościach porzucam miejsca. Czasem też ludzi. To nie jest dobra cecha, prawda? W każdym razie, mnie z nią dobrze nie jest. Mój tata nazwałby to słomianym zapałem- po części miałby rację, ale problem jest nieco głębszy. Nie wnikam jednak w psychoanalizę, nie kładę się na kozetce – tylko działam. Raz wolniej, raz szybciej, ale działam.

Co robiłam, jak mnie nie było? Ano niewiele, co z perspektywy uważam za miażdżące marnotrawstwo – swojego potencjału, czasu, możliwości zarabiania, rozwoju i jeszcze paru innych.

Ha! Ale nie wszystko zmarnowałam. Pamiętacie wpis o marzeniach? Otóż, moi mili, udało mi się zrealizować postanowienie motoryzacyjne – Hołowczycem wprawdzie nie jestem, boję się nieco większych miast (ze względu na parkowanie, oczywiście), ale przestała mi się w końcu trząść noga na sprzęgle. I nawet zaczynam lubić jazdę samochodem.

We wspomnianym poście było postanowienie rozwoju bloga. Chcę do tego wrócić, ale – przyznaję bez bicia – nie mam jeszcze koncepcji, jak ugryźć temat, w którym kierunku pójść. Myślę, że brak konkretnego zamysłu był również powodem mojej nieobecności. Nie jestem pewna, czy wrócę do tematów wnętrzarskich – jest to moja część zawodowa, którą lubię i w której dobrze się czuję (najczęściej 😉 ), lecz raczej nie w formie bloga. Być może kiedyś pojawi się blog architektoniczno – ekspercki (ha!) na mojej stronie firmowej, ale to raczej dłuższa perspektywa. Póki co, jeśli ktoś jest zainteresowany tym, czym się zajmuję, gdy nie zajmuję się dziećmi, zapraszam tutaj.

Czy będzie to blog parentingowy? Na pewno tak, bo najczęściej wokół tematu rodzicielstwa i wychowania kręcą się moje różnorakie rozważania. Jednak nie chcę ograniczyć się do fotek z ząbkującą szczęką lub postów o głównych grzechach każdej matki, bo tego w sieci jest pełno.

Chcę, żeby było to miejsce wyjątkowe, dla wyjątkowych osób – matek, partnerek, kobiet chcących się rozwijać w różnych dziedzinach. Mężczyzn też zapraszam 😉

Liczę na Wasze podpowiedzi i wsparcie.

Zatem, do dzieła!

Ps: Na pewno na pierwszy ogień pójdzie wygląd bloga, bo w obecnej formie już nie mogę na niego patrzeć!