więźniowie

Domowi więźniowie

Ma na imię Ania. Patrzy mi w oczy wprost z ekranu monitora, uśmiechając się niepewnie. Leży na kanapie, wygodnie wyciągnięta pośród miękkich poduszek. Obok stoi jej wierna kopia, około 25 lat starsza - zapewne jej mama. Sielskość fotografii, umieszczonej na stronie fundacji, psuje mały szczegół, który zauważam niemal od razu: plastikowa rurka, biała gaza, całość schludnie wkomponowana w zgrabną szyję dziewczyny. I już wiem, że mają przesrane. Obydwie. 

Marzenia się nie spełniają

Gdy byłam małą dziewczynką, chciałam zostać królewną, mieszkać w zamku i mieć pokojówkę. Nierealne. Nikt nie podpowiedział mi, że powinnam wsiąść w samolot do Londynu i pod pałacem Buckingham zaczaić się na księcia Williama. W ten oto sposób księżniczką została niejaka Kate, a ja pozostałam na Śląsku.